piątek, 30 lipca 2010

Na biało....

Nie było mnie, bo... miałam szpital w domu, a raczej dom w szpitalu. Najpierw starsza córka wylądowała na cito na chirurgii dziecięcej z wyrostkiem do cięcia. Zaś tydzień później ja wylądowałam na perinatologii i puścili mnie dopiero po porodzie. Teraz przez miesiąc poznawałam się z moją młodszą córką, ale nie leniuchuję...
Mam zamówienie na ubranko do chrztu dla Ligii i oto etapy jego powstawania. Materiał 30% wiskozy, 70% lnu, nić do szydełka Petra DMC

1. Najpierw uszycie bazy sukienki z mieszanki lnu i wiskozy


2. Potem obszycie jej lamówkami

3. Część szydełkowa (oczywiście nieskończona)
4. Czapeczka do kompletu :)

I jeszcze kawałek szybkorobiącego się kocyka na Chrzest mojej Zosi z białej Kalinki

2 komentarze:

  1. to ja tu pochwale
    cudo
    szkoda że nie mam córki (ale wtedy mama moja by zrobiła lub ja)

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa zandego komplementu nie bedzie bo mnie zatkalo z zachwytu :)

    Cudo i cudo. ja chce taka capeczke ....

    OdpowiedzUsuń