niedziela, 19 grudnia 2010

Zimowo za oknem, a w domu zmiany, zmiany, zmiany...

... i znów mnie nie było dłuższą chwilę i sama nie wiem czemu ten brak czasu mnie dopadł. W końcu przecież siedzę w domu z dzieckiem" znaczy się ponoć wtedy kobiety nic nie robią :D

No to dopadło mnie i od stycznia wracam w kierat pracy :( szkoda mi tego czasu, jaki mi umknie z dzieciństwa młodszej córki, ale niestety życie ma swoje prawa i wymaga.

A w domu jak czytacie zmiany, zmiany, zmiany. Mamy nowego lokatora :) To drugi nasz labrador, wyciągnięty na starość ze schroniska. Przedstawiamy Budynia :)
 Robótkowo się ruszyło do przodu tak, że nie nadążałam z pracą. Koleżanki zamawiały dla maluchów czapeczki, getry zimowe takie najprostsze. No i zadebiutowałam jako mama szyjąca zabawki :) Oto owieczka i króliczek wg znanych wykrojów Tilda. W założeniu oba dostaną jeszcze po zimowym szydełkowym kubraczku.



6 komentarzy:

  1. swietnie sie nazywa BUDYN hahahahah, napewno bedzie szczesliwy z wami, owieczka super :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zwierzaki - podziwiam, bo szycie to moja pięta achillesowa.
    ...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiałam owieczkę podpisać, bo moj mąż woła na nią pingwin :)
    Ula, ja dopiero uczę się szyć. Co mam powiedzieć o Twoich dziergankach? Zazdroszczę okrutnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sliczna. Choć nie od razu wiedzałam, że to owieczka, ;) Ale przesłodka jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka słodka psinka :)) Owieczka i króliczek wyszły Ci wspaniale :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy mogę z Panią porozmawiać prywatnie?

    OdpowiedzUsuń