... i znów mnie nie było dłuższą chwilę i sama nie wiem czemu ten brak czasu mnie dopadł. W końcu przecież siedzę w domu z dzieckiem" znaczy się ponoć wtedy kobiety nic nie robią :D
No to dopadło mnie i od stycznia wracam w kierat pracy :( szkoda mi tego czasu, jaki mi umknie z dzieciństwa młodszej córki, ale niestety życie ma swoje prawa i wymaga.
A w domu jak czytacie zmiany, zmiany, zmiany. Mamy nowego lokatora :) To drugi nasz labrador, wyciągnięty na starość ze schroniska. Przedstawiamy Budynia :)
Robótkowo się ruszyło do przodu tak, że nie nadążałam z pracą. Koleżanki zamawiały dla maluchów czapeczki, getry zimowe takie najprostsze. No i zadebiutowałam jako mama szyjąca zabawki :) Oto owieczka i króliczek wg znanych wykrojów Tilda. W założeniu oba dostaną jeszcze po zimowym szydełkowym kubraczku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




swietnie sie nazywa BUDYN hahahahah, napewno bedzie szczesliwy z wami, owieczka super :) :)
OdpowiedzUsuńPiękne zwierzaki - podziwiam, bo szycie to moja pięta achillesowa.
OdpowiedzUsuń...pozdrawiam...
Musiałam owieczkę podpisać, bo moj mąż woła na nią pingwin :)
OdpowiedzUsuńUla, ja dopiero uczę się szyć. Co mam powiedzieć o Twoich dziergankach? Zazdroszczę okrutnie :)
Sliczna. Choć nie od razu wiedzałam, że to owieczka, ;) Ale przesłodka jest :)
OdpowiedzUsuńJaka słodka psinka :)) Owieczka i króliczek wyszły Ci wspaniale :))
OdpowiedzUsuńCzy mogę z Panią porozmawiać prywatnie?
OdpowiedzUsuń